Oto kolejne wybory, po raz kolejny odbywa się teatr zwany przed władze „świętem demokracji”. Działacze wychodzą na ulice, trwa nachalna kampania wyborcza mająca nas wszystkich przekonać o wyższości zaspokajania interesów wąskiej grupy polityków nad realne potrzeby i problemy. Problem polega jednak na tym, że prezydent nie ugotuje nam obiadu, nie posprząta nam mieszkania, a co najważniejsze nie zagwarantuje nam swobodnego dostępu do edukacji czy bezpieczeństwa zatrudnienia. Mimo tego musimy płacić za jego pracę i to sporo. Jego wybór i istnienie ma dać nam złudzenie posiadania arbitra i nadzorcy nad rządem i parlamentem, żebyśmy sobie żyli spokojnie. Prezydent wskazany przez polityczne partie, dzień po w wyborach jak za dotknięciem magicznej różdżki ma zmienić się z zakładnika partii politycznej w neutralnego arbitra. Tymczasem z reguły reprezentuje on wyłącznie interesy swoich partyjnych i biznesowych kolegów dbając przy okazji o podsycanie konfliktów miedzy partyjnych, dających ułudę demokracji i reprezentowania interesów nas wszystkich. Władza usilnie, próbuje nam uświadomić, że naszą jedyną rolą powinna być praca i raz na parę lat poparcie tej czy innej partii (niezależenie od jej programu). Jednak prawdziwa demokracja to możliwość decydowania o własnym życiu i możliwość samostanowienia. W szkole, biurze, fabryce na uczelni, niezależenie od pełnionej funkcji każdy powinien mieć prawo do decydowania i wpływania na otaczająca go rzeczywistość! Demokracja to znacznie więcej niż wrzucenia raz na pięć lat kartki do urny.
!WALCZMY O NASZE PRAWA RAZEM, ALE BEZ POLITYKÓW!!